Jak zabezpieczyć drewno przed wodą opadową na etapie składowania i transportu z tartaku?

0
132
Rate this post

Nawigacja:

Dlaczego drewno trzeba chronić przed wodą opadową już w tartaku?

Skutki zawilgocenia drewna na etapie składowania

Deszcz, śnieg i mgła działają na świeże drewno od pierwszej minuty po wyjechaniu z traku. Jeśli woda opadowa wsiąka w tarcicę bez żadnej kontroli, drewno szybko zaczyna się niszczyć – i to zanim trafi do klienta. Najpierw widać drobne zmiany wizualne: przebarwienia, siniznę, nierównomierne wysychanie. Z czasem pojawiają się pęknięcia, skręcanie desek, odkształcenia. Te wady są często nieodwracalne i kończą się reklamacjami lub koniecznością sprzedaży towaru poniżej wartości.

Woda opadowa wnika głównie przez czoła desek i pęknięcia, ale też przez całą powierzchnię, jeśli drewno długo stoi mokre lub ułożone w sposób uniemożliwiający przewietrzanie. Gdy deszcz pada naprzemiennie ze słońcem, powstają silne naprężenia: powierzchnia deski szybciej wysycha i kurczy się, środek pozostaje wilgotny i „pcha” na zewnątrz. Efekt: spękania, łódkowanie, wyginanie.

Kluczowe jest to, że największe szkody wyrządza wielokrotne zawilgocenie i przesychanie. Jednorazowy deszcz na świeżo przetarciej tarcicy, którą szybko odpowiednio ułoży się w sztaple i nakryje, nie zrobi takiego bałaganu, jak tygodnie stania na otwartym placu, gdzie raz drewno jest przemoczone, a raz przypalone słońcem.

Różnica między wilgocią technologiczną a wodą opadową

Świeże drewno z traku ma wysoką wilgotność technologiczną – zwykle powyżej 30%. To normalne i potrzebne, bo materiał jest jeszcze w stanie surowym. Problem zaczyna się wtedy, gdy opadowa woda dodatkowo nasącza drewno z zewnątrz. Wilgoć technologiczna jest „wewnątrz” włókien i przy kontrolowanym suszeniu redukuje się równomiernie. Woda opadowa to nagły zastrzyk wody w strefie powierzchniowej, często zanieczyszczonej pyłem, zarodnikami grzybów czy solami.

Jeżeli na etapie składowania nie zapewni się odpływu tej wody, powstaną warunki idealne do rozwoju sinizny i grzybów pleśniowych: wysoka wilgotność, brak przewiewu, często podwyższona temperatura. Zamiast normalnego procesu sezonowania, drewno przechodzi przyspieszony proces degradacji biologicznej. Tego później nie cofnie nawet dobre suszenie komorowe – sinizna pozostanie, a część wad strukturalnych (pęknięcia, deformacje) ujawni się dopiero po obróbce końcowej.

Mosty wody: jak opady „wchodzą” w stosy drewna

Drewno na placu tartacznym bardzo rzadko jest po prostu „zalewane” od góry jak wiadro. Woda opadowa zwykle wnika w materiał przez tzw. mosty wody:

  • złe przykrycia – folia położona bez spadku tworzy kieszenie wodne, które wciskają wodę pomiędzy deski;
  • stykanie się sztapli z gruntem – woda podciąga kapilarnie od spodu, szczególnie przy kontaktach z gruntem lub mokrą betonową posadzką;
  • zawilgocone przekładki – mokre listwy przekładkowe „pompą” przekazują wodę z jednego rzędu desek na drugi;
  • ściśnięte stosy bez wentylacji – woda, która raz weszła między deski, nie ma jak odparować i stoi w środku tygodniami.

Zabezpieczenie drewna przed wodą opadową polega więc nie tylko na „nakryciu od góry”. Kluczowe jest przerwanie tych mostów wody oraz zapewnienie, aby każda kropla, która zetknie się z drewnem, mogła możliwie szybko spłynąć lub odparować.

Planowanie placu składowego: fundament dobrej ochrony przed deszczem

Lokalizacja i ukształtowanie terenu pod składowanie tarcicy

Plac składowy w tartaku to nie jest „byle kawałek wolnego miejsca”. Już przy projektowaniu trzeba uwzględnić sposób, w jaki będzie odprowadzana woda opadowa z całej powierzchni. Najgorsze rozwiązanie to płaski, nieutwardzony teren, gdzie po każdym deszczu powstają zastoiska wody. Stosy drewna stające w kałużach są permanentnie zawilgocone od spodu, a woda „pchana” jest w górę przez kapilarne podciąganie.

Optymalnie plac powinien mieć:

  • minimalny spadek (1–3%) w jednym kierunku – zapewniający naturalny odpływ wody;
  • nawierzchnię twardą, ale przepuszczalną lub z dobrze działającą kanalizacją deszczową;
  • brak „mis” terenowych, gdzie może zbierać się woda przy intensywnych opadach;
  • możliwie osłonięcie od dominujących wiatrów z deszczem (budynki, zadrzewienia, ekrany), ale bez całkowitego odcięcia przewiewu.

W praktyce dobry kompromis daje utwardzenie placu drobnym tłuczniem lub kruszywem, z wyprofilowanym spadkiem do rowów odpływowych. Jeśli plac jest betonowy, konieczne są sprawne kratki ściekowe i odpływy, aby po deszczu nie tworzyły się na nim jeziora.

Strefy składowania: surowiec a wyrób gotowy

Inaczej traktuje się drewno świeżo przetarte, a inaczej tarcicę już wysuszoną lub klientowską, przygotowaną do odbioru. Na placu warto wyznaczyć wyraźne strefy:

  • strefa surowa – drewno świeże, dopuszczalny krótkotrwały kontakt z opadami, ale zapewniony szybki przewiew i wysoki priorytet w obróbce;
  • strefa sezonowania – sztaple ułożone z pełną techniką składowania, pod zadaszeniem lub z dobrze rozwiązanym systemem przykryć;
  • strefa wyrobu gotowego – tylko drewno wysuszone, maksymalnie chronione przed opadami (wiata, magazyn, kontener);
  • strefa załadunku – miejsce, gdzie łatwo można zabezpieczyć drewno na samochodzie przed deszczem (równa, twarda nawierzchnia, możliwość podjechania plandeką).

Takie rozdzielenie minimalizuje ryzyko, że drogą, wysuszoną tarcicę postawi się „na chwilę” w kałuży, bo akurat nie ma miejsca bliżej magazynu. Przy dobrze oznakowanych strefach i jasnych zasadach składowania pracownicy szybciej wyrobiają nawyk odpowiedniej ochrony drewna w zależności od etapu obróbki.

Odwodnienie placu: rowy, studnie chłonne, kanalizacja

Sam spadek terenu nie wystarczy, jeśli woda nie ma gdzie odpłynąć. Plac tartaczny powinien mieć system odwodnienia dostosowany do lokalnych intensywności opadów. W małych tartakach często sprawdzają się rowy odpływowe z trawą lub geowłókniną, które wynoszą wodę poza teren składu. W większych zakładach stosuje się kanalizację deszczową ze studzienkami i zbiornikami retencyjnymi.

Najczęstsze błędy to:

  • zamulenie rowów i studzienek – woda stoi, zamiast odpływać;
  • uszkodzone lub zapchane kratki ściekowe na placu z betonu;
  • brak regularnej kontroli i czyszczenia przed sezonem deszczowym lub zimą.

Utrzymanie odwodnienia w dobrym stanie to prosty sposób na znaczące ograniczenie zawilgocenia dolnych warstw sztapli. W wielu tartakach poprawa odpływu wody z placu przyniosła realny spadek odrzutów z powodu sinizny w dolnych i przyziemnych warstwach drewna.

Prawidłowe sztaplowanie drewna jako kluczowa bariera przed wodą

Wysokość i konstrukcja podkładów pod sztaple

Najczęstsza droga wnikania wody opadowej w drewno to kontakt z mokrym podłożem. Dlatego żaden stos tarcicy nie powinien leżeć bezpośrednio na ziemi ani na gołym betonie. Potrzebne są podkłady, które uniosą drewno i pozwolą na przewietrzanie od spodu.

Sprawdź też ten artykuł:  Najstarsze zachowane drewniane konstrukcje – tajemnice trwałości

Sprawdzone rozwiązania to:

  • podkłady z podkładów kolejowych, belek lub krawędziaków o wysokości min. 15–20 cm;
  • fundamenty punktowe z bloczków betonowych, na których układa się belki nośne;
  • systemowe stojaki metalowe lub drewniano-metalowe z regulowaną wysokością.

Podkłady powinny być ustawione równolegle i w takich odległościach, aby zapewnić stabilność stosu (typowo co 0,8–1,2 m w zależności od przekroju desek). Niezbędny jest także spadek na podkładach: minimalne pochylenie całego stosu (1–2%) zapewni, że woda spływa z górnej części stosu w jednym kierunku, a nie stoi w zagłębieniach.

Dobór i układanie przekładek

Przekładki (listwy sztaplowe) decydują nie tylko o wentylacji, ale także o tym, jak woda opadowa rozchodzi się w stosie. Prawidłowo zastosowane przekładki:

  • umożliwiają swobodny przepływ powietrza między rzędami desek;
  • tworzą równą „kratownicę”, która nie zatrzymuje wody w lokalnych zagłębieniach;
  • suche lub przynajmniej nieprzemoczone, aby nie przenosić wilgoci z jednych elementów na drugie.

Najlepsze są listwy z tego samego gatunku drewna co tarcica, o przekroju np. 25×40 mm lub 25×50 mm, szeroko strugane i bez zaokrągleń, aby zapewnić dobry kontakt i równomierne podparcie. Rozstaw przekładek najczęściej wynosi 0,6–1,0 m, ale musi być dostosowany do długości desek i ich grubości.

Przy ochronie przed wodą opadową istotne jest, aby przekładki były idealnie jedna nad drugą na całej wysokości stosu. Wówczas woda, która dostanie się do wnętrza, ma mniej „pełnych ścianek”, na których mogłaby się zatrzymywać. Tworzy się rodzaj pionowych kanałów, którymi woda może spłynąć, a powietrze – swobodnie krążyć.

Kształt i wymiar stosu a odpływ wody opadowej

Stos tarcicy nie może być „prostokątnym prostopadłościanem” bez przemyślenia. Przy silnych opadach i wietrze woda będzie wnikać w każdą szczelinę. Z punktu widzenia ochrony przed deszczem ważne są:

  • szczyty stosów – nie powinny tworzyć zagłębień; zaleca się lekki daszek, czyli wyższy środek i niższe boki lub spadek na całą szerokość;
  • czoła desek – to najwrażliwsze miejsce na wnikanie wody i pękanie; warto je wyrównać i rozważyć ich zabezpieczenie (więcej w dalszej części);
  • wysokość stosu – im wyższy stos, tym większy napór wiatru i deszczu na boki; przy nieosłoniętym placu lepiej budować więcej niższych stosów niż kilka bardzo wysokich.

Dla łatwiejszego odpływu wody z boków można delikatnie „złamać” boki stosu, czyli układać skrajne deski tak, by tworzyły minimalny uskok ku środkowi. Wtedy folia lub plandeka ułożona na wierzchu ma naturalny spływ, a woda nie gromadzi się przy krawędziach.

Stabilizacja stosów: ochrona przed przesunięciem przykryć

Nawet najlepiej przykryty stos drewna przestaje być chroniony, jeśli wiatr przesunie lub poderwie plandekę czy folię. Dlatego konstrukcja stosu musi umożliwiać solidne zamocowanie przykrycia:

  • górna warstwa nie może być luźną „górką” – deski powinny być porządnie dociągnięte przekładkami i podkładkami;
  • dobrze sprawdzają się pasy spinające (taśmy) lub ściągi stalowe, którymi „opasuje się” stos na kilku poziomach;
  • na bokach warto zostawić wystające elementy (np. klocki, listwy), o które można zahaczyć linami kotwiącymi plandekę.

W praktyce wiele problemów z zalewaniem drewna wynika nie z braku przykrycia, ale z jego nieskutecznego mocowania. Po pierwszej silniejszej wichurze plandeka częściowo odsłania stos, a opady przez kilka dni robią swoje, zanim ktoś to zauważy. Stała, przemyślana stabilizacja stosów bardzo redukuje takie sytuacje.

Krople deszczu na igłach sosny z bliska
Źródło: Pexels | Autor: Sitthan Kutty

Przykrycia stosów: plandeki, folie, zadaszenia i ich prawidłowe stosowanie

Plandeki i folie – jak używać, żeby nie zaszkodzić drewnu

Plandeki i folie to najczęściej stosowane zabezpieczenie drewna na otwartym placu. Niestety często używane są w sposób, który bardziej szkodzi niż pomaga. Typowy błąd: szczelne owinięcie całego stosu grubą folią, z zasłoniętymi bokami i bez żadnych szczelin wentylacyjnych. W efekcie wewnątrz tworzy się „szklarnia”: wysoka wilgotność, kondensacja pary wodnej, przyspieszony rozwój pleśni i sinizny.

Prawidłowe zasady stosowania plandek i folii:

Najczęstsze błędy przy stosowaniu plandek

  • pełne „opakowanie” stosu – plandeka dociągnięta do samego podłoża z każdej strony, bez żadnej szczeliny dla powietrza;
  • zapadnięty środek – woda zbiera się w „wannach” na plandece, a potem przecieka punktowo w głąb stosu;
  • zużyte, popękane materiały – dziury i przetarcia powodują miejscowe, intensywne zawilgocenie;
  • plandeki luźno rzucone na stos, bez pasów i punktów kotwiących – każdy silniejszy wiatr je przestawia;
  • ciemne, mocno nagrzewające się pokrycia stosowane bez wentylacji, szczególnie na mocnym słońcu – skraplanie pary wodnej i „gotowanie” desek.

Bezpieczniejsze są plandeki o umiarkowanej gramaturze, jasnych kolorach, z oczkami do mocowania. W przypadku folii lepiej sprawdzają się grubsze folie budowlane lub dachowe, ale użyte z przerwami wentylacyjnymi i tylko jako górne pokrycie, a nie „worek” na cały stos.

Jak poprawnie układać plandeki na stosach tarcicy

Przy dobrze ułożonej plandece woda opadowa praktycznie nie ma szans dostać się do wnętrza stosu, a wilgoć z drewna może wyjść bokami. Kilka praktycznych zasad:

  • plandeka tylko na górze i częściowo na bokach – zwykle wystarczy zakryć szczyt i 20–40 cm boków; dolne partie zostają odsłonięte, aby drewno oddychało;
  • zostawienie „komina” powietrznego – między górną warstwą desek a plandeką powinna być przerwa, choćby 3–5 cm, uzyskana np. przez ułożenie listew dystansowych;
  • spadek dla wody – plandeka nie może tworzyć zapadlisk; trzeba ją naciągnąć i oprzeć na „dachowym” kształcie stosu;
  • mocowanie w kilku punktach – pasy transportowe, liny z napinaczami, haki w posadzce lub słupki obok stosu;
  • kontrola po silnych opadach i wiatrach – szybki obchód placu i poprawki, zanim staną się szkody w tarcicy.

Jeśli stos jest wysoki, warto wprowadzić system stałych „żeberek” – lekkich kleszczy lub ram, które tworzą szkielet dachu nad sztaplem. Wtedy plandeka nie musi przenosić całego obciążenia wody i śniegu, działa jak poszycie, a nie konstrukcja nośna.

Zadaszenia tymczasowe i stałe nad składem

Tam, gdzie skala produkcji to uzasadnia, dobrym krokiem jest częściowe lub pełne zadaszenie placu. Proste wiaty z blachy lub płyt falistych radykalnie zmniejszają ryzyko zamakania, a przy tym ograniczają liczbę operacji związanych z przykrywaniem i odkrywaniem stosów.

Przy projektowaniu zadaszenia na skład drewna szczególne znaczenie mają:

  • wysokość okapu – za niska konstrukcja ogranicza przewiew i utrudnia manewry wózkiem, za wysoka słabo chroni przy deszczu z wiatrem;
  • szeroki okap po bokach – im większy wysięg dachu, tym mniejsze zawilgocenie bocznych warstw przy ukośnych opadach;
  • kierunek kalenicy w stosunku do dominujących wiatrów z opadami – ustawienie dachu w poprzek wiatru zwykle lepiej chroni drewno;
  • odwodnienie dachu – rynny, rury spustowe, odprowadzenie wody z dala od podkładów i dróg manewrowych.

W mniejszych tartakach spotyka się też rozwiązania tymczasowe – lekkie konstrukcje z rur stalowych i plandek technicznych zszytych na wymiar. Jeśli są dobrze zakotwione i odpowiednio napięte, potrafią znacząco poprawić warunki sezonowania tarcicy, szczególnie w okresach długotrwałych opadów.

Przepływ powietrza pod przykryciami

Sam dach nie rozwiązuje problemu, jeśli powietrze stoi. Pod wiatą lub dużą plandeką musi funkcjonować naturalny przeciąg. Jeśli budynek lub ekran wiatrowy całkowicie zasłonią jedną stronę, na przeciwległej dobrze wykonać wyższe otwarcia, a pod okapami zostawić wolne przestrzenie przelotowe.

W praktyce pomaga stosowanie:

  • krótkich wietrzników w ścianach bocznych (szczeliny, żaluzje, perforowane płyty);
  • przerw między stosami minimum 60–100 cm, aby powietrze mogło krążyć również w poprzek składu;
  • otwartych bram lub wrót przy sprzyjającej pogodzie – wietrzenie intensywne po okresie deszczowym.

Nadmierne uszczelnianie wiat (pełne obudowanie blachą bez krat wentylacyjnych) często daje odwrotny efekt – drewno jest niby pod dachem, ale wilgoć stoi tygodniami, pojawiają się pleśnie na bocznych deskach i progach.

Impregnacja i zabezpieczenia chemiczne na etapie składowania

Impregnaty powierzchniowe a woda opadowa

Dla części asortymentu, szczególnie tarcicy konstrukcyjnej lub elementów dłużej czekających na wysyłkę, sensowne bywa zastosowanie impregnatów hydrofobowych. Tworzą one na powierzchni drewna warstwę, która spowalnia wnikanie wody deszczowej i ułatwia jej odparowanie po okresie wilgotnym.

Najczęściej używa się:

  • preparatów solnych z dodatkami biobójczymi – do krótkotrwałej ochrony przed sinizną i grzybami powierzchniowymi;
  • środków rozpuszczalnikowych typu hydrofobizującego – lepsze odprowadzanie wody z powierzchni, krople „perlują się” i spływają;
  • impregnatów barwiących – łatwiejsza kontrola, która tarcica przeszła zabieg i jak równomierne jest pokrycie.

Przy doborze środków trzeba uwzględnić późniejsze zastosowanie drewna (kontakt z żywnością, wnętrza, konstrukcje widoczne) oraz wymagania klienta. Nadmierne zabezpieczanie chemiczne wszystkiego „na zapas” generuje koszty i bywa zbędne, natomiast tam, gdzie tarcica czeka wiele tygodni pod chmurką, przynosi wymierne ograniczenie odrzutów.

Sprawdź też ten artykuł:  Nanotechnologia w impregnacji – rewolucja w ochronie drewna?

Metody aplikacji impregnatów w tartaku

Najprostsze sposoby to:

  • natrysk – szybki, wygodny przy dużej produkcji, wymaga jednak osłoniętego stanowiska i stanowiska ociekowego;
  • zanurzeniowa kąpiel krótkotrwała – deski przechodzą przez wannę z roztworem, co zapewnia równomierne pokrycie;
  • malowanie wałkami lub pędzlem – raczej dla krótkich serii lub elementów specjalnych.

Istotne jest, aby drewno nie było kompletnie przemoczone w chwili impregnacji; zbyt wysoka wilgotność ogranicza wnikanie środka. Po zabiegu świeżo zaimpregnowane deski nie powinny być od razu ciasno upakowane i szczelnie przykryte. Trzeba dać preparatowi czas na wstępne utrwalenie i odparowanie rozpuszczalników lub wody technologicznej.

Uszczelnianie czoła desek i kłód

Czoła włókien najłatwiej chłoną wodę, a przy tym są główną drogą pękania podczas wysychania. Dlatego przy tarcicy wysokiej jakości stosuje się uszczelnianie czołowe:

  • specjalnymi masami woskowymi lub parafinowymi – nakładanymi pędzlem lub zanurzeniowo;
  • farbami lateksowymi lub dedykowanymi preparatami uszczelniającymi;
  • czasem prostymi, lokalnymi środkami (gęste emulsje, grube farby elewacyjne) – przy mniej wymagającym asortymencie.

Takie uszczelnienie nie tylko ogranicza wchłanianie wody opadowej w strefie czoła, ale również stabilizuje proces wysychania. Efektem jest mniejsza liczba głębokich pęknięć i mniejsze zniszczenia w najbardziej wartościowej części desek.

Organizacja załadunku i transportu a kontakt z wodą opadową

Planowanie załadunków względem prognozy pogody

Spora część zawilgocenia drewna nie bierze się z tygodni leżenia na placu, tylko z kilku godzin intensywnego deszczu w trakcie załadunku lub postoju samochodu przed wyjazdem. Dlatego przy organizacji pracy warto:

  • śledzić krótkoterminowe prognozy i planować załadunki na suche okna pogodowe;
  • mieć przygotowane stanowisko załadunkowe pod wiatą – nawet częściowe schronienie znacząco redukuje przemoczenie;
  • ograniczać do minimum czas postoju załadowanego pojazdu na otwartym placu przed wyjazdem.

W praktyce często wystarczy przesunięcie załadunku o godzinę lub dwie, aby uniknąć gwałtownej ulewy. Przy stałych klientach dobrą praktyką jest też szybka komunikacja – jeśli auto utknie po drodze w deszczu i będzie musiało dłużej czekać, kierowca powinien mieć jasne instrukcje, jak ma zabezpieczyć ładunek.

Prawidłowe zabezpieczanie ładunku na samochodzie

Sama plandeka na naczepie nie daje pełnej ochrony, jeśli tarcica została ułożona bez ładu. Przy przygotowaniu ładunku na ciężarówkę lub przyczepę:

  • stos ma być zwarty, spięty pasami, bez wystających „wieżyczek” i nierówności górnej powierzchni;
  • górę ładunku dobrze jest uformować z delikatnym spadkiem, by woda nie stała w zagłębieniach plandeki;
  • czoła desek, jeśli są szczególnie wrażliwe (tarcica konstrukcyjna sucha), można dodatkowo osłonić przekładkami i folią przed deszczem dmuchanym od przodu pojazdu;
  • plandeka samochodowa musi być ciaśno napięta, bez „żagli” i luźnych kieszeni, w których gromadzi się woda.

Przy przewozach krótkodystansowych na otwartych samochodach (np. rozwożenie drewna opałowego czy desek po lokalnych klientach) przydaje się kilka lekkich, indywidualnych plandek na poszczególne paczki drewna. Są łatwiejsze w zakładaniu i zdejmowaniu niż jedna duża, a w razie częściowego rozładunku nie trzeba odsłaniać całej reszty.

Postój załadowanych pojazdów podczas deszczu

Zdarza się, że pojazd załadowany w tartaku czeka kilka godzin na dokumenty, konwój albo zmianę kierowcy. Przy intensywnych opadach może to skutkować znacznym zamoczeniem ładunku, zwłaszcza gdy plandeka jest nieszczelna lub w ogóle jej brakuje.

Jeśli wiadomo, że postój będzie dłuższy, warto:

  • ustawić pojazd pod wiatą lub wzdłuż ściany, która zasłoni go od dominującego kierunku deszczu;
  • skontrolować i popra