Rodzaje stołów rozkładanych z drewna i ich zastosowanie
Stół rozkładany a zwykły stół – kluczowe różnice konstrukcyjne
Stół rozkładany z drewna od strony wizualnej często niewiele różni się od klasycznego, nierozkładanego blatu. Różnica kryje się wewnątrz: w prowadnicach, zawiasach, zamkach i systemach blokujących. Konstrukcja musi przenosić większe obciążenia, a jednocześnie umożliwiać swobodne przesuwanie lub obracanie elementów. To oznacza inne rozmieszczenie poprzeczek, wzmocnień oraz inny dobór przekrojów nóg i ramy.
W zwykłym stole cała nośność opiera się na stałym blacie i nogach. W stole rozkładanym obciążenia zmieniają się wraz z długością blatu: w pozycji złożonej działają inaczej niż po rozłożeniu. Dlatego tak ważne jest, jakiej jakości mechanizm wybrano i czy został poprawnie zintegrowany z drewnianą konstrukcją. Słaby system wysuwu potrafi skutecznie zniszczyć nawet dobrze wykonany blat z litego drewna.
Doświadczeni stolarze projektując stół rozkładany, zaczynają od mechanizmu, a dopiero później „ubierają” go w drewno. Amatorskie realizacje często działają odwrotnie: najpierw powstaje pomysł formy, a mechanizm dobiera się na końcu. To najprostsza droga do problemów z klinowaniem się prowadnic, nierównym blatem czy szybkim zużyciem elementów ruchomych.
Najpopularniejsze zastosowania stołów rozkładanych z drewna
Stół rozkładany z drewna sprawdza się szczególnie tam, gdzie metrów kwadratowych jest za mało, a gości za dużo. Mechanizm rozkładania pozwala dopasować powierzchnię blatu do sytuacji: na co dzień mały, wygodny stół, okazjonalnie – pełnowymiarowy mebel dla większej liczby osób.
Najczęstsze zastosowania to:
- Niewielkie mieszkania – stół, który na co dzień zajmuje mało miejsca, a na święta czy przyjęcie rozkłada się nawet do dwóch razy większej długości.
- Kuchnie otwarte na salon – gdy raz pełni funkcję stołu śniadaniowego, innym razem stołu świątecznego.
- Jadalnie użytkowane okazjonalnie – przez większość roku kompaktny stół, kilka razy w roku rozkładany do maksimum.
- Pracownie i gabinety – stół z możliwością powiększenia blatu na czas pracy projektowej, szycia, rzemiosła itp.
Dobór mechanizmu zależy więc nie tylko od estetyki, ale przede wszystkim od scenariusza użytkowania. Inny system sprawdzi się przy rozkładaniu raz na miesiąc, a inny w kuchni, gdzie codziennie ktoś przesuwa blat i wyciąga wkładki.
Dlaczego mechanizm to „serce” stołu rozkładanego
Mechanizm rozkładania decyduje o tym, czy stół będzie wygodny w obsłudze i czy przeżyje więcej niż kilka sezonów świątecznych. Dobrze dobrane prowadnice i zawiasy pozwalają rozłożyć blat jednym ruchem, bez szarpania i bez ryzyka przycięcia palców. Słabe mechanizmy z czasem zaczynają chodzić ciężko, skrzypieć, a blat przestaje się licować.
Przy ocenie jakości mechanizmu liczą się:
- sztywność konstrukcji – brak „pływania” blatu po rozłożeniu, minimalne ugięcia,
- dokładność spasowania – równa szczelina między częściami blatu, brak schodków,
- nośność – możliwość ustawienia zastawy, czasem ciężkich półmisków, bez odkształceń,
- kultura pracy – płynny ruch, brak zacięć, rozsądny poziom hałasu przy przesuwaniu.
Mechanizm zawsze pracuje wspólnie z drewnem, które reaguje na wilgotność i temperaturę. Lite drewno potrafi minimalnie pracować w poprzek włókien. Dlatego systemy rozkładania muszą „tolerować” te ruchy, nie prowadząc do klinowania się czy rozrywania połączeń śrubowych.
Podstawowe mechanizmy rozkładania stołów drewnianych
Wkładki środkowe na prowadnicach synchronicznych
To jeden z najpowszechniej stosowanych systemów w stołach rozkładanych z drewna. Blat jest przecięty na pół wzdłuż krótszego boku, a obie połówki przesuwają się na prowadnicach w przeciwne strony. W przestrzeni pomiędzy nimi umieszcza się wkładkę środkową – jedną lub kilka.
Wprowadzenie prowadnic synchronicznych powoduje, że ciągnięcie tylko jednej części blatu automatycznie porusza drugą. Dzięki temu rozłożenie stołu wymaga mniej siły, jest bardziej intuicyjne i nie grozi przesunięciem tylko jednej części, co prowadzi do przekoszeń. Wkładki najczęściej przechowuje się w oddzielnym miejscu (szafa, schowek), choć istnieją rozwiązania z wkładkami chowanymi pod blatem.
Przy tym mechanizmie ważne jest, aby:
- prowadnice miały odpowiednią nośność i długość dopasowaną do planowanego rozstawu,
- zapewniono stabilne prowadzenie – kilka punktów podparcia, a nie tylko pojedyncze ślizgi,
- zastosowano zamki blatów (np. zatrzaski lub zaczepy), które docisną połówki i wkładki do jednej płaszczyzny.
Wkładki boczne wysuwane z obu końców blatu
W tym wariancie stół rozkładany poszerza się od krótszych boków. Wkładki są zwykle umieszczone na stałe pod blatem i wysuwa się je na prowadnicach teleskopowych lub rolkowych. Po wysunięciu wkładka jest unoszona na równą wysokość z blatem głównym i blokowana.
Rozwiązanie to ma kilka praktycznych zalet:
- nie trzeba przechowywać osobnych wkładek w szafie,
- powiększenie stołu nie wymaga odsuwania krzeseł na całej długości – poszerzamy tylko boki,
- w wersjach dwustronnych można rozłożyć stół tylko o jedną stronę, jeśli potrzeba niewielkiego powiększenia.
System ten pozwala zwykle na mniejsze powiększenie niż przy wkładkach środkowych, ale za to jest wygodniejszy na co dzień. Konstrukcyjnie wymaga bardzo precyzyjnie wykonanych prowadnic i mechanizmów podnoszenia, żeby uniknąć efektu „klapki”, która nie licuje się z blatem.
Mechanizmy motylkowe (wkładka składana na pół)
Mechanizm motylkowy to sprytne rozwiązanie, w którym wkładka środkowa jest na stałe schowana wewnątrz stołu i składa się na pół jak książka. Rozłożenie stołu wygląda wtedy następująco:
- rozsuwa się połówki blatu na prowadnicach,
- z wnętrza stołu podnosi się złożoną na pół wkładkę,
- rozkłada się ją na płasko i opuszcza do pozycji roboczej.
Taki system rozkładania oszczędza miejsce (brak osobnych wkładek w szafie) i jest bardzo wygodny przy częstym użytkowaniu. Mechanizm motylkowy wymaga jednak precyzyjnych zawiasów wpuszczanych, które utrzymają oba skrzydła wkładki w jednej płaszczyźnie po rozłożeniu. Stolarz musi również zadbać o odpowiednią grubość wkładki, aby zmieściła się wewnątrz ramy stołu, a jednocześnie nie była zbyt wiotka.
Mechanizmy prowadnic: teleskopowe, synchroniczne i kulkowe
Prowadnice drewniane a metalowe – co pod blatem ma znaczenie
W starszych stołach rozkładanych często stosowano klasyczne prowadnice drewniane: listwy wsuwane jedna w drugą. Rozwiązanie tanie i proste, ale mało odporne na zmiany wilgotności i obciążenia. Z czasem drewno pęcznieje, kurczy się, zaczyna trzeszczeć, a stół rozkłada się coraz ciężej. Dlatego obecnie zdecydowanie częściej stosuje się prowadnice metalowe – stalowe lub aluminiowe.
Prowadnice metalowe mogą pracować na:
- kulach (prowadnice kulkowe),
- rolkach z tworzywa,
- ślizgach (płynny przesuw po odpowiednich profilach).
Systemy z łożyskami kulkowymi zapewniają bardzo płynny ruch, ale wymagają dobrej jakości materiałów, aby nie pojawił się luz i hałas. Prowadnice rolkowe są cichsze i tańsze, choć zwykle mniej precyzyjne. W przypadku stołu rozkładanego z drewna istotna jest odporność na ugięcia – prowadnica musi utrzymać ciężar połowy blatu oraz wkładek bez ryzyka wygięcia.
Prowadnice teleskopowe: duży wysuw, duże możliwości
Prowadnice teleskopowe składają się z kilku (zazwyczaj trzech) elementów wsuwanych w siebie. Umożliwia to wysuw blatu na dużą odległość przy zachowaniu stosunkowo kompaktowej podstawy. Z punktu widzenia stołu rozkładanego oznacza to możliwość powiększenia długości stołu nawet o kilkadziesiąt procent.
Przy wyborze prowadnic teleskopowych warto zwrócić uwagę na:
- deklarowaną nośność – producenci podają obciążenie na parę prowadnic; w stołach dobrze jest przyjąć zapas bezpieczeństwa,
- rodzaj wysuwu – pełny lub częściowy; do stołów praktyczny jest pełny wysuw, dzięki któremu można łatwo manewrować wkładką,
- długość prowadnic w stanie złożonym – zbyt długie elementy wymagają masywnej ramy stołu,
- system blokowania – niektóre prowadnice mają dodatkowe zatrzaski utrzymujące je w skrajnych pozycjach.
Dobre prowadnice teleskopowe w połączeniu z synchronizacją ruchu obu połówek blatu dają komfort obsługi, który użytkownicy odczuwają przy każdym rozkładaniu. Różnica między tanim kompletem prowadnic a systemem z wyższej półki jest namacalna już po kilku miesiącach użytkowania.
Mechanizmy synchroniczne i ich wpływ na wygodę
Mechanizm synchroniczny to dodatkowy element łączący obie połówki blatu. Jego zadaniem jest wymuszenie ruchu symetrycznego: gdy użytkownik pociągnie jedną część stołu, druga przemieszcza się automatycznie o taką samą odległość. Można to zrealizować za pomocą:
- linki stalowej poprowadzonej przez bloczek,
- zębatej listwy i koła zębatego,
- systemu zapadek połączonych z prowadnicami.
Bez synchronizacji użytkownik musi przesuwać obie części blatu osobno, co jest uciążliwe i prowadzi do przekoszeń. Przy obciążonym stole (np. aranżacja stołu do pracy) rozkładanie bez synchronicznego mechanizmu jest w praktyce kłopotliwe lub wręcz niemożliwe.
Profesjonalne mechanizmy synchroniczne mają dodatkowo wbudowane tłumiki, które ograniczają gwałtowne uderzenia w skrajnych pozycjach. Dzięki temu rozkładanie stołu nie generuje głośnych stuknięć, a elementy metalowe mniej się zużywają. W połączeniu z dobrze spasowanymi zamkami blatów daje to wrażenie pracy jednego, sztywnego mebla, nawet przy maksymalnym rozłożeniu.
Mechanizmy wkładek: klasyczne, motylkowe i chowane
Wkładki luzem – najprostszy, ale wymagający system
Najpopularniejsze i najprostsze rozwiązanie to wkładki wolnostojące, które przechowuje się osobno. Po rozchyleniu blatu wkładki kładzie się między połówkami i mocuje za pomocą kołków, stalowych trzpieni lub specjalnych zaczepów. Technicznie jest to najmniej skomplikowany system, ale wymaga od użytkownika odpowiedniej przestrzeni do przechowywania i pilnowania, by wkładki nie uległy wypaczeniu.
Przy stołach z litego drewna kluczowe jest, aby wkładki były wykonane z tego samego materiału i w ten sam sposób, co główny blat. Różnice w kierunku włókien, gatunku drewna czy sposobie klejenia prowadzą do odmiennych reakcji na wilgotność – po kilku sezonach różnice w pracy drewna będą widoczne w postaci nierównego blatu lub szczelin.
W praktyce dobrze sprawdza się przechowywanie wkładek płasko, z zapewnioną cyrkulacją powietrza po obu stronach. Upychanie ich „gdziekolwiek się da” (np. za szafą, przy kaloryferze) często kończy się ich skręceniem i problemami z dopasowaniem do stołu.
Wkładki motylkowe – zintegrowany komfort
Wkładka motylkowa jest połączona na stałe ze stołem za pomocą zawiasów wpuszczanych. Po złożeniu chowa się wewnątrz ramy blatu. Rozwiązanie to świetnie sprawdza się przy częstym korzystaniu ze stołu rozkładanego – użytkownik niczego nie szuka, nie nosi, nie przechowuje. Cały mechanizm jest zawsze w gotowości.
Istnieją dwa popularne warianty:
- wkładka jednolita składana na pół – stosowana głównie w stołach prostokątnych,
- wkładka dzielona na kilka części – rzadsza, używana w bardziej skomplikowanych formach stołów.
Kluczowe punkty konstrukcyjne przy mechanizmie motylkowym:
- dobór zawiasów meblowych o dużej nośności i małej tolerancji luzu,
- precyzyjne frezowanie gniazd w blacie i wkładce, żeby zawiasy były schowane i nie powodowały szczelin,
- ograniczenie liczby zawiasów do minimum, przy jednoczesnym zachowaniu sztywności – zbyt gęste ich rozmieszczenie zwiększa ryzyko rozkalibrowania,
- zastosowanie prowadnic pomocniczych pod wkładką, które po rozłożeniu przejmują część obciążenia.
- wkładki podblatowe – wsuwane w prowadnice biegnące pod blatem, wysuwane ręcznie lub z pomocą sprężyn gazowych,
- kasety w podstawie – w dużych stołach konferencyjnych lub rozkładanych wyspach kuchennych, gdzie cała „szuflada” z wkładkami wyjeżdża z cokołu.
- śrub masywnych (np. M8, M10) z nakrętkami wpuszczanymi w ramę,
- łączników meblowych typu konfirmat w mniej obciążonych miejscach,
- dodatkowych kątowników stalowych usztywniających narożniki.
- poprzeczki i wieniec pod blatem – rama tworząca zamknięty obwód, do którego mocowane są prowadnice,
- stężenia ukośne między nogami a wieńcem – czasem ukryte wewnątrz ramy,
- grubsze przekroje nóg lub nogi o przekroju „L”, zwiększające odporność na skręcanie.
- nogę wysuwaną spod blatu – po rozłożeniu stołu wysuwa się ją na skraj,
- nogi składane z wkładką – podpierające środkową część blatu, opuszczane tylko przy pełnym rozłożeniu,
- ramę teleskopową – rozsuwaną razem z blatem i opartą na kilku punktach.
- wkładki środkowe z prowadnicami teleskopowymi,
- wkładki motylkowe chowane w ramie,
- wkładki boczne wysuwane z krótkich boków.
- wkładki centralne – połówki blatu rozsuwają się, a wkładka (często w kształcie soczewki) wypełnia środek,
- wkładki wachlarzowe – rzadziej, w stołach o bardzo złożonej geometrii.
- wzmocnione prowadnice teleskopowe o wysokiej nośności,
- dodatkowe łączniki między nogą a ramą, zapobiegające przekoszeniu przy przesuwaniu,
- ograniczniki ruchu, które nie pozwalają „przeciągnąć” nogi poza projektowany zakres.
- wkładki muszą być klejone z listew o podobnej szerokości jak blat główny,
- kierunek słojów powinien być taki sam w blacie i wkładkach,
- prowadnice i zawiasy muszą mieć niewielkie, ale świadomie zaprojektowane luzowanie.
- zamki blatów dociągają powierzchnie do jednej płaszczyzny, ale w stanie rozłączonym pozostawiają minimalne szczeliny przy krawędziach,
- prowadnice mają precyzyjne łożyskowanie, lecz same są przykręcone do drewna przez otwory o nieco większej średnicy,
- wkładki są frezowane „na styk” w jednym sezonie, a po roku stolarz czasem musi je delikatnie skorygować.
- oczyszczenie prowadnic z kurzu i okruchów (odkurzacz, miękka szczotka),
- aplikacja cienkiej warstwy smaru do prowadnic lub lekkiego oleju technicznego,
- kontrola śrub mocujących – czy nie poluzowały się po intensywnym użytkowaniu.
- drobne szczeliny między wkładką a blatem,
- delikatne „schodki” wyczuwalne pod dłonią,
- trudniejsze zamykanie zamków blatów.
- ciągnięcie stołu za jedną krawędź przy przesuwaniu po podłodze – obciążenie przenosi się wtedy na prowadnice i zamki,
- rozsuwanie blatu przy pełnym obciążeniu (naczynia, dekoracje) – siły działają wtedy na prowadnice w sposób, do którego nie były projektowane,
- stawanie na blacie podczas prac domowych – szc
Przy dobrej regulacji zawiasów wkładka motylkowa może licować z blatem równie równo jak wkładki luzem. Pierwsze tygodnie użytkowania to czas, kiedy stolarz często musi jeszcze skorygować ich ustawienie – drewno „układa się” do nowych warunków.
Wkładki chowane pod blatem i w cokole stołu
Osobną grupę stanowią systemy, w których wkładki są chowane pod blatem lub w specjalnej kasecie w cokole stołu. Z zewnątrz mebel wygląda jak klasyczny, a dodatkowe elementy ujawniają się dopiero po wysunięciu.
Najczęściej spotykane rozwiązania:
Tego typu mechanizmy są wygodne, ale mocno obciążają konstrukcję nośną. Trzeba przewidzieć miejsce nie tylko na same wkładki, lecz także na prowadnice, zatrzaski, odboje. Dlatego zwykle projektuje się je od zera pod konkretny stół, a nie montuje jako uniwersalny „dodatek”.
W codziennym użytkowaniu kluczowa jest ergonomia. Jeśli wkładki trzeba wyciągać oburącz w niewygodnej pozycji, stół szybko przestaje być „rodzinnym centrum domu”, a staje się meblem używanym tylko od święta.
Stabilność i sztywność: jak mechanizmy wpływają na zachowanie stołu
Łączenie blatu z podstawą – więcej niż tylko śruby
Rozkładany stół z drewna pracuje w kilku płaszczyznach jednocześnie: rozsuwa się, składa, podnosi wkładki. Każdy z tych ruchów generuje siły działające na połączenie blatu z nogami lub z centralną podstawą. Jeśli połączenie jest słabe, stół zaczyna się „bujać”, a mechanizmy zużywają się szybciej.
Najczęściej stosuje się kombinację:
W stołach wysokiej klasy rama podblatowa jest często wykonana z litego drewna klejonego na mikrowczepy, z wklejonymi gniazdami pod metalowe koszyczki i płytki wzmacniające. Dzięki temu siły z mechanizmów prowadnicowych rozkładają się równomiernie, a blat nie „pracuje” lokalnie.
Zapobieganie chybotaniu i skręcaniu stołu
Nawet najlepiej dobrane prowadnice nie zrekompensują braków w samej konstrukcji. Rozkładany stół ma większą tendencję do skręcania niż stół nierozkładany, bo główne elementy nośne są rozcięte w osi stołu. Dlatego stosuje się kilka rozwiązań usztywniających:
Dobrym testem jest lekkie naciśnięcie blatu z boku, przy pełnym rozłożeniu. Jeśli krawędź wyraźnie „odchodzi” na kilka milimetrów, sygnał jest jasny: konstrukcja jest zbyt wiotka lub mechanizmy mają luzy.
Podpory dodatkowe przy dużych rozpiętościach
Przy bardzo długich stołach (np. 2,5–3 m po rozłożeniu) same prowadnice i nogi skrajne nie wystarczą. Wtedy stosuje się dodatkowe podpory:
Rozwiązania z dodatkowymi nogami wymagają od użytkownika odrobiny uwagi. Zdarza się, że ktoś zapomni opuścić nogę wsporczą, a stół mimo wszystko „trzyma”. Po kilku przyjęciach prowadnice jednak zaczynają się poddawać, a blat opada w środku nawet o kilka milimetrów.
Dobór mechanizmu do kształtu i stylu stołu
Stoły prostokątne i kwadratowe
Klasyczna forma prostokąta daje największą swobodę w doborze systemów. Można stosować zarówno:
W stołach o prostych liniach, z cienkimi blatami, dobrze sprawdzają się mechanizmy o lekkiej optyce – np. prowadnice aluminiowe, dyskretnie ukryte w wąskiej ramie. Przy stołach rustykalnych, masywniejszych, łatwiej „schować” nawet większe, stalowe systemy z dodatkowymi poprzeczkami.
Stoły okrągłe i owalne
Okrągłe i owalne blaty wymagają bardziej przemyślanych mechanizmów. Najczęściej stosuje się:
Mechanizmy do okrągłych stołów często mają prowadnice krzyżowe lub promieniste, a synchronizacja pracy połów jest wręcz obowiązkowa. Bez niej jedna część blatu „ucieka” względem drugiej, co szybko prowadzi do zniszczenia krawędzi.
W stołach okrągłych popularne są też podstawy centralne: noga kolumnowa lub krzyżak. Ułatwia to dostęp do stołu, ale wymusza solidne połączenie kolumny z ramą blatu, bo cały moment skręcający przenosi się przez jeden punkt.
Stoły z nogami odsuwającymi się razem z blatem
W wielu współczesnych projektach nogi skrajne przesuwają się razem z połową blatu. Rozwiązanie to ma kilka zalet: zachowuje się przestrzeń na krzesła przy krawędziach, a stół wygląda lekko nawet po rozłożeniu. Jednocześnie mechanizmy są bardziej obciążone, bo noga działa jak dźwignia, przenosząc siły bezpośrednio na prowadnice.
W tego typu stołach stosuje się:
Przy projektowaniu takiego stołu stolarz musi bardzo precyzyjnie dobrać położenie nóg względem środka ciężkości. Jeśli nogi „uciekają” zbyt daleko na zewnątrz, stół po rozłożeniu staje się niestabilny przy obciążeniu jednej krawędzi.
Praca drewna a mechanizmy – jak je pogodzić
Kierunek włókien i klejenie blatów
Drewno nie jest materiałem jednorodnym, a stoły rozkładane szczególnie to ujawniają. Blaty i wkładki rozszerzają się i kurczą głównie w poprzek włókien, co oznacza, że:
Przy zbyt sztywnej zabudowie (szczególnie z dużą ilością wkrętów bez otworów podłużnych) drewno, „szukając miejsca”, zaczyna pękać przy mocowaniach. Tam, gdzie to możliwe, stosuje się otwory fasolkowe – wkręt trzyma element, ale pozwala na minimalny ruch drewna w jednym kierunku.
Luz konstrukcyjny vs. precyzja spasowania
Użytkownik oczekuje, że stół będzie miał równy blat bez wyczuwalnych schodków. Jednocześnie drewno potrzebuje kilkudziesięciu setnych milimetra „oddechu” przy każdym połączeniu. Dlatego dobry stół rozkładany zawsze operuje na kompromisie między sztywnością a elastycznością.
Przykładowo:
W praktyce to właśnie ten niewidoczny luz konstrukcyjny decyduje, czy stół będzie służył kilkanaście lat, czy zacznie się klinować po pierwszej wilgotnej zimie.
Konserwacja i eksploatacja mechanizmów w stołach drewnianych
Smary, oleje i czego unikać
Mechanizmy metalowe pod blatem wymagają okresowej obsługi. Nie chodzi o codzienną pielęgnację, ale o kilka prostych czynności wykonywanych raz na jakiś czas:
Warto unikać gęstych, brudzących smarów stosowanych np. w motoryzacji. Zbierają kurz, który z czasem tworzy wręcz pastę ścierną, przyspieszając zużycie mechanizmów. Zdecydowanie lepsze są smary przeznaczone do prowadnic meblowych lub lekkie preparaty w sprayu.
Regulacja zamków i zawiasów po sezonie grzewczym
Po kilku miesiącach od zakupu stołu – szczególnie po pierwszej zimie w ogrzewanym mieszkaniu – drewno zmienia wilgotność. Efektem mogą być:
W większości przypadków wystarcza lekkie podregulowanie zawiasów motylkowych lub delikatne przesunięcie zaczepów zamków. Czasem potrzebne jest też poluzowanie kilku śrub, których łby „dociągnęły” drewno do metalowych elementów przy jego kurczeniu się.
Stół z litego drewna, w przeciwieństwie do płyty meblowej, nie dochodzi do jednego stabilnego wymiaru. Będzie pracował zawsze, tylko z czasem w mniejszym zakresie. Mechanizmy muszą być więc traktowane nie jako zamknięty raz na zawsze system, lecz jako coś, co co kilka lat wymaga drobnych korekt.
Błędy użytkowników, które najczęściej psują mechanizmy
Z perspektywy stolarza większość uszkodzeń w stołach rozkładanych nie wynika z wad konstrukcyjnych, lecz z niewłaściwego użytkowania. Typowe sytuacje to:
