Tradycyjne suszenie drewna w przewiewie: jak układać stos, by nie pękało

0
37
Rate this post

Nawigacja:

Na czym polega tradycyjne suszenie drewna w przewiewie

Suszenie „na powietrzu” – co to właściwie znaczy

Tradycyjne suszenie drewna w przewiewie oznacza składowanie tarcicy lub kłód w taki sposób, aby naturalny ruch powietrza systematycznie odbierał wilgoć z materiału. Bez komór suszarniczych, bez wymuszonego nadmuchu – tylko wiatr, słońce, cień i dobrze ułożony stos. Kluczem jest nie tyle sam czas, ile prawidłowa konstrukcja pryzmy, dzięki której drewno schnie równomiernie i nie pęka.

Przy suszeniu w przewiewie drewno stopniowo wyrównuje wilgotność z otoczeniem. W polskich warunkach klimatycznych da się uzyskać wilgotność drewna na poziomie ok. 15–18%, co w wielu zastosowaniach jest wystarczające. Dalsze dosuszanie (np. do wnętrz) można wtedy prowadzić już w pomieszczeniu lub w suszarni. Jeżeli jednak stos jest źle ułożony, powstają naprężenia wewnętrzne, deski się wypaczają, pękają, a miejscami gniją zamiast schnąć.

Dlaczego drewno pęka podczas suszenia

Drewno jest materiałem higroskopijnym i anizotropowym. Oznacza to, że chłonie i oddaje wodę, a przy tym kurczy się i pęcznieje inaczej w różnych kierunkach. Szybciej wysycha powierzchnia, wolniej wnętrze. Jeżeli zewnętrzne warstwy kurczą się za mocno i za szybko, a środek jest jeszcze wilgotny i „gruby”, powstaje różnica odkształceń, która jest przejmowana jako naprężenie. Gdy przekroczy ono wytrzymałość drewna – pojawia się pęknięcie.

Najczęściej pękają końce desek, czasem rdzeń (pęknięcie przez środek przekroju), a przy skrajnym wysuszeniu – także powierzchnia. Odpowiednio ułożony stos, zabezpieczone czoła i powolne, kontrolowane oddawanie wilgoci znacznie ograniczają ten efekt. Suszenie w przewiewie ma tę przewagę nad suszarnią, że proces jest wolniejszy i delikatniejszy, więc ryzyko pękania jest mniejsze – pod warunkiem, że nie popełni się podstawowych błędów.

Co daje prawidłowo wysuszone drewno

Drewno wysuszone tradycyjnie i równo jest stabilniejsze wymiarowo, lepiej się obrabia i zdecydowanie mniej pracuje po wbudowaniu w konstrukcję czy mebel. Pęknięcia pojawiają się rzadziej, a jeżeli już – są drobniejsze i bardziej przewidywalne. Dobrze wysuszone w przewiewie elementy mają również mniejsze ryzyko rozwoju grzybów i sinizny, ponieważ w odpowiednich warunkach suszenia drewno szybko przechodzi przez zakres wilgotności sprzyjającej ich intensywnemu rozwojowi.

Tradycyjne suszenie ma też aspekt ekonomiczny i ekologiczny. Nie zużywa energii elektrycznej ani paliw, wymaga natomiast wiedzy i cierpliwości. To wiedza, którą przez pokolenia przekazywali sobie cieśle i stolarze: jak ustawić stos, jaką grubość przekładek wybrać, jak zabezpieczyć czoła, jak dobrać miejsce pod stos, aby drewno wyschło, a nie spaliło się od słońca lub zgniło od wilgoci.

Zbliżenie na ułożone w stosie polana z wyraźnymi słojami drewna
Źródło: Pexels | Autor: Pixabay

Wybór miejsca: fundament dobrego stosu

Lokalizacja a kierunek wiatru

Efektywne suszenie drewna w przewiewie zaczyna się na długo przed pierwszą deską – od wyboru miejsca. Potrzebny jest teren, przez który wiatr może swobodnie przepływać, ale jednocześnie nie będzie to odkryta „patelnia” bez żadnej osłony. Idealne jest stanowisko:

  • na lekkim wzniesieniu lub przynajmniej nie w zagłębieniu terenu,
  • otwarte na dominujący kierunek wiatrów (często zachodni lub południowo-zachodni),
  • z umiarkowaną osłoną od wiatru z jednej strony (np. budynek, żywopłot, pas drzew).

W praktyce warto obserwować podwórze przez kilka dni w różnych porach dnia i sprawdzić, gdzie wiatr „ciągnie” najrówniej. Stos układa się zwykle tak, aby dłuższa oś była równoległa do kierunku wiatru. Dzięki temu powietrze przepływa wzdłuż przestrzeni między deskami i skuteczniej odbiera wilgoć, zamiast „zawijać” tylko po bokach.

Ochrona przed deszczem i śniegiem

Wilgoć opadowa jest największym wrogiem suszenia na wolnym powietrzu. Nawet najlepszy przepływ powietrza nie pomoże, jeśli drewno będzie regularnie przemoczone. Dlatego stos musi mieć planowaną ochronę przed opadami. Chodzi o zadaszenie, które:

  • nie dotyka bezpośrednio drewna (między dachem a górną warstwą stosu powinna być wolna przestrzeń),
  • jest wysunięte po bokach o co najmniej 20–30 cm poza obrys stosu,
  • nie blokuje całkowicie bocznego przewiewu.

Może to być prosty daszek z desek, blachy lub dachówek oparty na słupkach. Lepiej unikać szczelnego zawijania stosu w folię – zatrzymuje to wilgoć, powoduje skraplanie pary wodnej na powierzchni drewna i sprzyja rozwojowi pleśni.

Kontakt z gruntem i wilgoć podciągana od dołu

Początkujący często kładą pierwszą warstwę drewna bezpośrednio na ziemi lub na cegłach wkopanych w grunt. Taki stos od spodu ciągnie wilgoć, a deski w dolnych warstwach nigdy nie doschną prawidłowo. Konieczne jest oddzielenie drewna od podłoża i zapewnienie przewiewu także od dołu.

Sprawdzone rozwiązania to:

  • podkłady z grubych kantówek (np. 8×8 lub 10×10 cm) ustawionych poprzecznie do kierunku desek,
  • belki na betonowych bloczkach lub kostce brukowej,
  • prosty „podest” z przekrzyżowanych belek z prześwitami.

Między gruntem a pierwszą warstwą drewna powinna być przynajmniej 15–20 cm przerwy. W miejscach podmokłych lub tam, gdzie woda długo stoi po deszczu, lepiej zbudować wyższy podest. Sam teren pod stosem dobrze jest wcześniej wyrównać i utwardzić żwirem lub tłuczniem, co poprawi odpływ wody.

Zbliżenie stosu rustykalnych polan z wyraźnym rysunkiem słojów
Źródło: Pexels | Autor: Cansu Ysfgl

Przygotowanie drewna do suszenia w przewiewie

Sortowanie według gatunku i grubości

Drewno różnych gatunków i grubości schnie w różnym tempie. Łączenie w jednym stosie mokrej sosny z suchawym dębem, desek 25 mm z belkami 80 mm to proszenie się o problemy. Nierównomierne schnięcie w obrębie stosu prowadzi do odkształceń, a czasem nawet do zawilgocenia niektórych elementów przez sąsiednie.

Najbezpieczniej układać osobne stosy dla:

  • poszczególnych gatunków (np. sosna osobno, świerk osobno, dąb osobno),
  • zbliżonych grubości (np. deski 25–28 mm w jednym stosie, 40–50 mm w innym, grubsze belki oddzielnie).

Jeżeli przestrzeń nie pozwala na całkowite rozdzielenie, stosuje się segregację wewnątrz stosu: na dole grubsze elementy, wyżej cieńsze, a gatunki układane warstwami – bez mieszania w obrębie jednej warstwy. Dzięki temu łatwiej kontrolować proces wysychania i później wybierać drewno o zbliżonej wilgotności.

Obróbka wstępna: usuwanie kory i przycinanie

Kora jest naturalną barierą dla odparowywania wody. Zostawienie drewna w korze znacznie spowalnia suszenie, zwłaszcza przy twardszych gatunkach. Jednocześnie pod korą łatwo rozwijają się owady i grzyby. Dlatego surowe drewno przed suszeniem w przewiewie najlepiej okorować, szczególnie jeżeli mają to być dłuższe okresy składowania.

Warto też na tym etapie:

  • usunąć wyraźnie uszkodzone fragmenty, które i tak nie będą wykorzystane,
  • przyciąć elementy na sensowne długości (np. wielokrotność 0,5 lub 1 m),
  • zdecydować, które belki będą rozpiłowane na tarcicę, a które suszone w całości.

Starannie przycięte, proste końce desek łatwiej się zabezpiecza i układa w równy stos. Nierówne, postrzępione czółka szybciej pękają, bo naprężenia rozkładają się tam niekorzystnie.

Zabezpieczanie czoła desek przed pękaniem

Najbardziej narażone na pękanie są czoła elementów, czyli płaszczyzny cięcia poprzecznego do włókien. To właśnie tędy woda ucieka najszybciej, a wraz z nią pojawia się silny gradient wilgotności. Żeby go zmniejszyć, stosuje się zabezpieczanie czół.

Sprawdź też ten artykuł:  Jakie gatunki drewna były najczęściej wykorzystywane w dawnych budowlach?

Praktyczne sposoby:

  • malowanie czół farbą olejną lub gęstą farbą akrylową,
  • pokrywanie rozcieńczonym klejem stolarskim,
  • stosowanie specjalnych preparatów do zabezpieczania czół (woskowe, parafinowe),
  • w warunkach polowych – nawet dwukrotne smarowanie rozgrzaną parafiną.

Celem nie jest całkowite zablokowanie odparowywania, lecz spowolnienie go na końcach w porównaniu do powierzchni bocznych. Dzięki temu drewno schnie bardziej równomiernie na całej długości, a czoła nie „wystrzeliwują” pęknięciami promienistymi.

Drewniane skrzynie wypełnione równiutko ułożonym drewnem opałowym
Źródło: Pexels | Autor: Marc Puddy

Konstrukcja stosu: zasady układania, które chronią przed pękaniem

Podstawa stosu i rozstaw podpór

Podstawa stosu musi przenosić ciężar drewna bez ugięć i jednocześnie zapewniać równomierny rozkład obciążeń. Krzywa lub miękka podstawa to prosta droga do wygiętych desek i skręconych belek. Najczęściej stosuje się poprzeczne legary (podkłady) ustawione na bloczkach, z rozstawem w granicach 0,6–1,0 m.

Dla cienkiej tarcicy (ok. 25–32 mm) rozstaw podpór w okolicach 60–80 cm jest optymalny. Dla grubszych elementów można go nieco zwiększyć, ale nie ma sensu przekraczać 100 cm, bo środkowe partie zaczną „siadać”. Wszystkie podkłady powinny być w jednej płaszczyźnie – w praktyce używa się poziomnicy i długiej łaty lub zwyczajnie sznurka rozpiętego między skrajnymi bloczkami.

Przekładki suszarnicze: grubość, rozstaw, materiał

Serce dobrze wysuszonego stosu to przekładki (tzw. sztaple, łatki). To one tworzą kanały powietrzne między warstwami desek. Ich parametry wpływają na czas suszenia i ryzyko pękania.

  • Grubość przekładek – standardowo 18–25 mm dla tarcicy 25–40 mm. Dla grubszych elementów (50 mm i więcej) można stosować przekładki 25–30 mm. Zbyt cienkie nie zapewnią odpowiedniego przewiewu, zbyt grube wydłużą czas suszenia, ale czasem są korzystne przy gatunkach wrażliwych.
  • Szerokość przekładek – 25–40 mm; zbyt szerokie powodują nadmierne zacienienie i ograniczają cyrkulację, zbyt wąskie mogą się wgniatać w miękkie drewno.
  • Rozstaw przekładek wzdłuż deski – najczęściej co 60–80 cm. Przy cienkiej tarcicy i długich deskach lepiej zagęścić do ok. 60 cm.

Przekładki najlepiej wykonywać z tego samego gatunku drewna, które jest suszone, względnie z drewna niebrudzącego (bez żywic i garbników, które mogłyby plamić). Powinny być suche lub przynajmniej podsuszone, żeby nie oddawały wilgoci tarcicy.

Układanie warstw i wyrównywanie krawędzi

Każda warstwa desek powinna być układana możliwie równo. Kiedy patrzy się na stos z boku, krawędzie boczne nie mogą tworzyć „fali”. Krzywizny w układaniu przenoszą się później na faktyczne wygięcie drewna. Dlatego:

  • pierwszą warstwę układa się bardzo starannie, wyrównując czoła i boki,
  • przekładki w kolejnych warstwach muszą być ustawione jedna nad drugą w pionie,
  • deski w warstwach mogą być układane czołem „na zakładkę”, ale należy utrzymać równą linię przynajmniej z jednej strony stosu.

Ważna zasada: przekładki muszą leżeć dokładnie nad legarami, a nie „pływać” między nimi, wtedy obciążenie przenosi się w pionie przez cały stos. Jeżeli przekładka będzie przesunięta w bok, deska nad nią ugnie się bardziej niż sąsiednie, co w połączeniu z wysychaniem prowadzi do skręceń.

Stabilizacja i wiązanie stosu

Dobrze ułożony stos, ale chwiejący się przy każdym podmuchu wiatru, szybko „rozjeżdża się” i przestaje spełniać swoją funkcję. Trzeba zadbać o usztywnienie konstrukcji w pionie i w poziomie, tak by kolejne warstwy drewna nie mogły się przesuwać.

Stos stabilizuje się na kilka sposobów, często łączonych ze sobą:

  • „Wieże” na końcach – skrajne kolumny desek układane na zakładkę, na krzyż, jak mur z cegieł. Powstają w ten sposób pionowe „słupy”, które spinają całą konstrukcję.
  • Listwy dociskowe – na górnej warstwie kładzie się długie listwy lub kantówki wzdłuż stosu i obciąża je ciężkimi elementami (np. belkami, bloczkami). Ujednolica to docisk i ogranicza wybrzuszanie.
  • Rozpórki boczne – proste słupki wbite w ziemię po bokach stosu, połączone listwami, które „trzymają” boki, by się nie rozszerzały.

Przy wyższych stosach (powyżej 1,5–1,8 m) szczególnie ważne jest, by końce były zablokowane. W pracowniach ciesielskich często buduje się ramy drewniane lub metalowe, między którymi układane są deski – taki „szkielet” działa jak prowadnica i zabezpiecza przed bujaniem na boki.

Dodatkowym rozwiązaniem są taśmy lub liny spinające stos w kilku miejscach na wysokości. Naprężona taśma ogranicza pracę drewna na boki i zmniejsza ryzyko wysuwania się pojedynczych desek, gdy ktoś zahaczy je przy wybieraniu materiału.

Obciążenie górnej warstwy

Górna warstwa drewna ma tendencję do lekkiego wybrzuszania się, zwłaszcza gdy suszone są deski z twardzielą bliżej jednej krawędzi lub elementy o naturalnych naprężeniach. Równomierne dociążenie pomaga utrzymać deski w płaszczyźnie.

Do obciążenia używa się zazwyczaj:

  • grubszych belek ułożonych poprzecznie do kierunku desek,
  • betonowych bloczków lub kamieni położonych na listwach dociskowych,
  • starych stalowych kształtowników lub szyn, jeśli są pod ręką.

Chodzi o to, by nacisk był rozłożony równomiernie, nie punktowo. Lepiej dać dwie długie belki i kilka średnich ciężarów niż kilka pojedynczych bloczków kładzionych bezpośrednio na deskach. Miejscowe dociśnięcie powoduje bowiem trwałe wgnioty, szczególnie w miękkim drewnie iglastym.

Jeżeli stos jest niski i drewno krótkie, wystarczy czasem sama konstrukcja zadaszenia oparta o końce stosu. Ważne jednak, by dach nie przenosił obciążenia wyłącznie na kilka desek pośrodku, ale wspierał się na sztywnych elementach (np. słupkach, ramie bocznej).

Odstępy między deskami wewnątrz warstwy

Nie tylko pionowe kanały powietrzne między warstwami są istotne. Przepływ powietrza w poziomie też musi mieć gdzie się „przecisnąć”. Dlatego desek nie układa się na styk. Między krawędziami zostawia się wąskie przerwy.

Praktyka stolarska podpowiada kilka zasad:

  • dla desek 25–32 mm szczelinka rzędu 5–10 mm między sąsiednimi elementami jest wystarczająca,
  • szersze przerwy (do 15 mm) sprawdzają się przy bardzo mokrym drewnie i długich deskach,
  • skrajne deski można przesunąć nieco do środka, aby nie wystawały nadmiernie poza obrys stosu i nie „łapały” zbyt dużo słońca i wiatru.

Zbyt ciasne upakowanie ogranicza wymianę powietrza i prowadzi do miejscowych stref zawilgocenia. Odwrotnie – przesadnie duże prześwity w środku stosu powodują, że skrajne deski schną zdecydowanie szybciej od tych narożnych, co podnosi ryzyko pęknięć i paczenia.

Orientacja włókien i układ „na przemian”

Drewno ma tendencję do wyginania się w stronę strony rdzeniowej (twardzieli). W praktyce oznacza to, że deska „miskuje”: jej brzegi unoszą się lub opadają zależnie od tego, gdzie była strona przyrdzeniowa w kłodzie.

Aby ograniczyć ten efekt, stosuje się prostą metodę – w jednej warstwie deski układa się naprzemiennie stroną rdzeniową do góry i do dołu. Dzięki temu siły wyginające częściowo się równoważą. Tam, gdzie jedna deska „chce” się wygiąć w górę, sąsiadka obok dąży w dół, a przekładki między warstwami utrudniają im swobodne „pracowanie”.

W przypadku tarcicy wycinanej blisko rdzenia (deski z wyraźnie widocznymi, prawie pionowymi słojami) jest to szczególnie istotne. Tego typu materiał można też układać bliżej środka stosu, gdzie warunki suszenia są łagodniejsze, a skrajne warstwy zostawić dla desek bardziej stabilnych.

Kontrola warunków i regularne przeglądy stosu

Stos zbudowany raz nie powinien być zostawiony sam sobie na lata. Warunki wokół niego się zmieniają, a drewno reaguje na każdy sezon. Co jakiś czas trzeba więc zajrzeć do środka.

Przydaje się prosty schemat kontroli:

  • po pierwszych tygodniach – sprawdzenie, czy przekładki nie osiadły, czy dna desek nie leżą wprost na legarach, czy dach nie przecieka,
  • co kilka miesięcy – oględziny pod kątem pleśni, przebarwień, śladów owadów (drobne otworki, mączka drzewna),
  • po zimie – korekta zadaszenia, usunięcie liści, igliwia i innych zanieczyszczeń utrudniających przewiew.

Jeżeli w środkowych partiach stosu pojawią się miejsca wyraźnie ciemniejsze, wilgotne lub porośnięte grzybnią, część drewna trzeba przełożyć i rozluźnić układ. Czasem wystarczy delikatnie zwiększyć prześwity w kilku warstwach albo dodać dodatkowe przekładki, aby przywrócić równomierny przepływ powietrza.

Pomiar wilgotności a moment zakończenia suszenia

By ocenić, czy suszenie w przewiewie przebiegło prawidłowo, trzeba umieć określić wilgotność drewna. Robienie tego „na oko” prowadzi często do rozczarowań przy późniejszej obróbce.

Do dyspozycji są dwie podstawowe metody:

  • Wilgotnościomierz elektryczny – najpraktyczniejszy w warunkach warsztatowych. Warto mierzyć kilka elementów z różnych miejsc stosu: z zewnątrz, ze środka, od dołu i od góry. Wyniki uśrednia się i porównuje ze sobą.
  • Metoda wagowo-suszarkowa – mało wygodna na co dzień, za to bardzo dokładna. Polega na odcięciu próbki, zważeniu jej, wysuszeniu w piekarniku lub suszarce i ponownym ważeniu. Różnica masy pokazuje procentową zawartość wody.
Sprawdź też ten artykuł:  Drewniane elewacje i ich estetyka na przestrzeni wieków

Dla drewna przeznaczonego do zastosowań zewnętrznych zwykle wystarcza 15–18% wilgotności. Do wnętrz (meble, podłogi) dąży się do poziomu rzędu 8–12%, ale taki wynik trudno uzyskać wyłącznie w przewiewie – często potrzebne jest dosuszenie w suszarni lub w ogrzewanym pomieszczeniu.

Ważniejsza od pojedynczego odczytu jest różnica wilgotności między częściami deski. Jeżeli czoło ma np. 10%, a środek 18%, to ryzyko późniejszego pękania jest wciąż duże, nawet gdy „średnia” wygląda dobrze. Dlatego pomiary wykonuje się zarówno bliżej środka, jak i przy końcach.

Sezonowanie po wysuszeniu w przewiewie

Nawet dobrze wysuszone drewno lubi okres stabilizacji przed docelowym użyciem. Chodzi o to, by materiał „przyzwyczaił się” do warunków, w jakich będzie pracował: wilgotności w warsztacie, temperatury w domu, słońca na elewacji.

Prosty schemat postępowania wygląda tak:

  • po zakończonym suszeniu w przewiewie drewno przenosi się do suchszego, ale wciąż przewiewnego pomieszczenia,
  • układa się je w mniejsze stosy, również na przekładkach, lecz już niższe i wygodniejsze do obsługi,
  • pozostawia na kilka tygodni lub miesięcy, kontrolując wilgotność i ewentualne drobne odkształcenia.

W tym okresie często wykonuje się wstępne struganie lub przetarcie powierzchni. Zdejmuje się cienką warstwę, odsłaniając ewentualne wady i sprawdzając, jak zachowuje się przekrój. Jeżeli po kilku dniach od strugania deska nadal trzyma płaszczyznę, można ją spokojnie włączać do produkcji elementów wymagających stabilności wymiarowej.

Różnice w suszeniu drewna iglastego i liściastego

Nie każdy gatunek drewna toleruje takie samo tempo i sposób suszenia. Inaczej zachowuje się lekka sosna, inaczej gęsty dąb pełen garbników.

Dla gatunków iglastych (sosna, świerk, jodła):

  • szybkie wysychanie powierzchni jest mniej groźne, choć nadmierne słońce nadal może powodować pęknięcia,
  • częstym problemem są wycieki żywicy – przy zbyt gwałtownym nagrzewaniu pojawiają się „bąble” na powierzchni,
  • lepiej sprawdzają się lżejsze zadaszenia i większa cyrkulacja powietrza.

Przy drewnie liściastym (dąb, buk, jesion):

  • konieczne jest łagodniejsze tempo suszenia, zwłaszcza na początku,
  • większe znaczenie ma dokładne zabezpieczenie czół (buk i jesion wyjątkowo chętnie pękają na końcach),
  • dobrze działa zastosowanie nieco grubszych przekładek i ustawienie stosu w miejscu mniej przewiewnym, ale o stabilnej wilgotności względnej.

W praktyce wielu rzemieślników prowadzi dwa „systemy” składowania: lżejsze, bardziej otwarte konstrukcje dla iglastych oraz gęstsze, spokojniejsze stanowiska dla trudniejszych liściastych, często częściowo osłonięte przed bocznym wiatrem.

Typowe błędy przy suszeniu w przewiewie i jak ich unikać

Nawet dobrze zaplanowany stos można „zepsuć” kilkoma pochopnymi decyzjami. Warto znać najczęstsze potknięcia, by uniknąć strat materiału.

  • Za mało przekładek – długie przęsła bez podpór powodują ugięcia i trwałe wygięcia desek. Lepiej dołożyć kilka listew niż później prostować materiał.
  • Zmiana ekspozycji w trakcie suszenia – przenoszenie stosu z bardzo zacienionego miejsca na stanowisko mocno nasłonecznione lub odwrotnie często kończy się falą pęknięć. Drewno musi mieć stosunkowo stałe warunki.
  • Suszenie na pełnym słońcu – dotyczy szczególnie cienkiej tarcicy. Promienie nagrzewają warstwę zewnętrzną, środek zostaje wilgotny, różnice naprężeń rosną i deski „strzelają”.
  • Zbyt wysokie stosy bez odpowiedniego usztywnienia – wygodnie na małej powierzchni, ale ryzyko przechyłu i nierównomiernego osiadania rośnie z każdą dokładką warstwy.
  • Brak wentylacji od spodu – nawet świetnie ułożony stos na górze będzie zawilgocony, jeśli od dołu ciągnie wodę z gruntu lub stoi w kałuży po każdym deszczu.

Przy pierwszych próbach suszenia własnego drewna rozsądnie jest zacząć od mniejszych ilości i niższych stosów. Pozwala to „wyczuć” lokalne warunki: jak wieje wiatr, skąd najczęściej pada deszcz, gdzie długo zalega wilgoć. Po jednym–dwóch sezonach taka obserwacja daje zwykle więcej niż najbardziej szczegółowe teoretyczne opisy.

Dobór przekładek: materiał, przekrój i rozmieszczenie

Przekładki są dla stosu tym, czym fundamenty dla domu. Od nich zależy równomierność suszenia, stabilność i ilość odkształceń. Zbyt cienkie lub krzywe listwy potrafią zniszczyć nawet dobrze przygotowaną tarcicę.

Najwygodniej stosować przekładki z twardego, możliwie suchego drewna. Miękkie, świeże listewki szybko się ugniatają i „wchodzą” w deski, tworząc lokalne wybrzuszenia i odciski.

Sprawdzone w warsztatach przekroje to najczęściej:

  • 20 × 30 mm lub 25 × 40 mm – do lżejszej tarcicy (20–32 mm),
  • 30 × 50 mm – do grubszych elementów konstrukcyjnych i dłuższych desek.

Wysokość przekładki wpływa na przewiew między warstwami. Im grubsze listwy, tym swobodniejszy przepływ powietrza, ale też wyższy stos przy tej samej ilości drewna. Przy bardzo gęstym ustawieniu (co 30–40 cm) wystarczą cieńsze przekładki; gdy odległości między punktami podparcia rosną, potrzebne są masywniejsze listwy, by nie dopuścić do ugięć.

Kluczowa jest też jednakowa grubość. Mieszanka przekładek 18, 22 i 27 mm gwarantuje kręcenie się desek. Dobrą praktyką jest przeszlifowanie lub przepuszczenie listew przez strugarkę – choćby „na raz” – żeby wszystkie miały zbliżony wymiar.

Przekładki w każdej warstwie muszą leżeć dokładnie jedna nad drugą, tworząc pionowe „kolumny”. Dzięki temu ciężar górnych warstw przenosi się bezpośrednio na legary, a deski nie są punktowo ściskane na środku przęsła. To jedna z tych rzeczy, które przy pierwszym stosie kuszą, by „odpuścić centymetr”, a później widać w deskach co do centymetra, gdzie listwa była przesunięta.

Odstępy między przekładkami a długość i grubość desek

Rozstaw przekładek dobiera się do gabarytów suszonego materiału. Zbyt rzadko ułożone podpory oznaczają „bananowate” deski, za gęsto – niepotrzebną robotę i utrudniony przewiew.

W praktyce stosuje się orientacyjne zakresy:

  • dla desek cienkich (ok. 20–25 mm) – przekładki co 40–60 cm,
  • dla desek 30–40 mm – co 60–80 cm,
  • dla grubych elementów (kantówki, belki) – co 80–100 cm, przy czym dolne legary muszą być odpowiednio solidne.

Przy bardzo długich deskach (powyżej 4–5 m) nie opłaca się oszczędzać na ilości podpór. Kilka dodatkowych rzędów przekładek jest tańsze niż prostowanie lub odrzut kilkudziesięciu skręconych elementów.

Dobrym testem jest dociśnięcie środka deski ręką: jeśli wyraźnie się ugina przy typowym obciążeniu, rozstaw przekładek jest zbyt duży lub listwy za słabe.

Suszenie krótkich elementów, łat i listew

Krótkie kawałki wydają się łatwe do wysuszenia, a właśnie one często sprawiają najwięcej kłopotów. Lekkie listewki czy wąskie łaty potrafią „wystrzelić” w korkociąg, jeśli zostaną ułożone byle jak.

Skuteczny sposób to łączenie krótkich elementów w paczki o wyrównanych czołach. Układa się je ciasno obok siebie, a następnie ściska taśmą, pasem transportowym lub śrubowymi ściskami stolarskimi. Tak przygotowane pakiety suszy się jak jedną deskę, na regularnych przekładkach. Siły suszenia rozkładają się na całą wiązkę, ograniczając paczenie pojedynczych sztuk.

Przy bardzo wąskich listwach (np. lamelach) przydają się dociski poprzeczne – krótkie klocki z desek, spinane od góry taśmą lub rozpórkami. Zastosowane co kilkadziesiąt centymetrów potrafią utrzymać całą „szafę” listewek w płaszczyźnie.

Suszenie drewna przeznaczonego na konkretne zastosowania

Układ stosu i reżim suszenia można dopasować do tego, co z drewna ma powstać. Innych warunków wymaga okleina czy forniry, innych – krokwie dachowe, a jeszcze innych – masywne blaty.

Dla tarcicy meblowej i stolarskiej (fronty, blaty, elementy ramowe):

  • dobrze sprawdzają się gęstsze przekładki i większy nacisk z góry (np. betonowe bloczki na szczycie stosu) – drewno „uczy się” pozostawać płaskie,
  • dłuższe sezonowanie w spokojnym przewiewie i późniejsze dosuszanie w ogrzewanym pomieszczeniu zmniejszają ryzyko wypaczeń po formatowaniu,
  • warto trzymać poszczególne partie gatunkami i grubościami oddzielnie, aby uniknąć mieszania się partii o różnej historii suszenia.

Dla drewna konstrukcyjnego (belki, słupy, krokwie):

  • ważniejsza od idealnej płaskości jest brak głębokich pęknięć i równomierne wysychanie przekroju,
  • stos może być bardziej przewiewny, za to lepiej chroniony przed deszczem, który wnika głęboko w drewno o dużej grubości,
  • końce belek szczególnie starannie zabezpiecza się przed rozsychaniem, często dodatkowo okrywając je na czas pierwszych miesięcy.

Dla okleiny, fornirów czy bardzo cienkich elementów suszenie w klasycznym stosie w przewiewie bywa zbyt brutalne. Takie materiały zwykle dosusza się w zamkniętych, osłoniętych regałach, z delikatnym przepływem powietrza, a na etap „pod chmurką” przeznacza się raczej grubszy półprodukt, który dopiero później jest rozcinany.

Sprawdź też ten artykuł:  Jak rozwijały się drewniane konstrukcje sceniczne

Wpływ pory roku na start suszenia

Moment, w którym drewno trafia do stosu, decyduje o przebiegu całego procesu. Ten sam gatunek, ułożony w styczniu i w lipcu, będzie zachowywał się zupełnie inaczej.

Rozpoczęcie suszenia późną jesienią lub zimą oznacza łagodny start. Powietrze jest chłodne, często wilgotniejsze, więc powierzchnia nie wysycha błyskawicznie. To korzystne szczególnie dla liściastych: dąb, buk czy jesion spokojniej przechodzą pierwszy etap, mniejsze jest ryzyko pęknięć czołowych i tzw. „skorupy” na zewnętrznych warstwach.

Przy starcie zimą trzeba uważać na długotrwałe przemarznięcie świeżego drewna w miejscach podmokłych. Gdy stos stoi bezpośrednio nad zamarzającą wodą lub błotem, dolne warstwy przez długi czas są chłodniejsze i wilgotniejsze, co wydłuża suszenie i sprzyja siniznom.

Rozpoczęcie suszenia wiosną lub latem przyspiesza cały proces, ale wymaga staranniejszej kontroli. Pierwsze tygodnie to okres największego ubytku wody i jednocześnie największych naprężeń. Pomaga:

  • gęstsza ochrona przed słońcem na bokach stosu (maty, siatki cieniujące),
  • dokładne zabezpieczenie czół tuż po przetarciu, bez „przestoju” na placu,
  • regularne oględziny w czasie pierwszych upałów – to zwykle wtedy pojawiają się pierwsze ostre pęknięcia.

Naturalna barwa i przebarwienia podczas suszenia

Przewiewne suszenie ma duży wpływ na kolor drewna. Niektóre gatunki pięknie dojrzewają, inne łatwo łapią niechciane odcienie, jeśli stos będzie stał w niewłaściwym miejscu.

Dąb i niektóre inne liściaste ciemnieją pod wpływem powietrza i światła. Umiarkowana ekspozycja daje szlachetną, głębszą barwę. Bezpośrednie ostre słońce przyspiesza proces w sposób niekontrolowany: pojawiają się plamy, pasy i odbarwienia na deskach skrajnych.

Sosna i świerk są podatne na siniznę – niegroźną konstrukcyjnie, ale psującą wygląd niebieskawą lub szarą barwę. Rozwija się w drewnie wilgotnym, przy słabym przewiewie, w zacienieniu. Stos ustawiony blisko ściany, za którą nie ma ruchu powietrza, to prosta droga do „zeszklonej” na siny kolor tarcicy.

Jeżeli kluczowy jest jednolity kolor (np. na widoczne elementy meblowe), dobrze jest:

  • unikać kontaktu świeżego drewna z wilgotną ziemią, metalem bez powłoki ochronnej i brudną folią,
  • stosować czyste, suche przekładki – zabrudzone olejem czy rdzą listwy zostają na deskach w postaci trwałych plam,
  • utrzymywać prześwit wokół stosu, by powietrze „zabierało” wilgoć, a nie trzymało jej w narożnikach.

Bezpieczeństwo i ergonomia przy budowie stosu

Duży stos tarcicy to spory ciężar. Nawet przy pracy amatorskiej kilka podstawowych zasad oszczędza plecy i chroni przed przewróceniem się konstrukcji.

Po pierwsze – wysokość. Stosy układane ręcznie rzadko powinny przekraczać 1,8–2 m. Wyższe wymagają drabiny, podawania desek nad głową i są znacznie trudniejsze do zabezpieczenia przed przechyłem. Jeżeli materiału jest dużo, bezpieczniej zbudować kilka niższych stosów niż jeden „wieżowiec”.

Po drugie – usztywnienie boków. Pomagają:

  • pale wkopane przy narożach i spięte poprzeczkami,
  • deski przybite lub przykręcone do skrajnych legarów i przechodzące przez kilka warstw,
  • taśmy transportowe obejmujące cały stos, dociągnięte klamrami.

Po trzecie – organizacja pracy. Wygodny dostęp z jednej prostej strony, przygotowane wcześniej przekładki i legary oraz miejsce, gdzie można od razu odłożyć elementy wadliwe (pęknięte, skręcone) bardzo przyspieszają prace i zmniejszają liczbę pomyłek przy układaniu.

Wykorzystanie wadliwych i przepalonych elementów

Nawet przy starannym suszeniu część desek wyjdzie z przewiewu z pęknięciami, skręceniem czy innymi wadami. Zamiast traktować je jak całkowity odpad, można zaplanować dla nich drugie życie.

Materiały z drobniejszymi pęknięciami czołowymi zwykle nadają się po prostu na krótsze elementy: wręgi, listwy, rygle. Obcinając newralgiczne fragmenty, z jednej długiej deski da się odzyskać kilka pełnowartościowych kawałków.

Deski z wyraźnym „bananem” bywają przydatne na elementy, które i tak będą cięte wężej (np. listwy, wypełnienia szkieletów). Po przefrezowaniu węższych pasów łatwiej uzyskać prosty materiał, niż próbować prostować szeroką, wygiętą sztukę.

Elementy zupełnie zbędne z punktu widzenia stolarki – popękane, mocno skręcone – nie muszą kończyć w ognisku. Sprawdzają się na przekładki, dystanse, klocki montażowe czy pomocnicze konstrukcje w warsztacie. Z czasem powstaje z nich baza „technicznego” drewna, która oszczędza lepszą tarcicę przed marnowaniem na drobne podkładki czy tymczasowe konstrukcje.

Łączenie suszenia w przewiewie z suszeniem komorowym

W wielu małych tartakach i warsztatach praktykuje się model mieszany: drewno najpierw przechodzi długi etap naturalnego przewiewu, a dopiero później trafia do suszarni komorowej. Taki system ma kilka zalet.

Najpierw drewno traci większość wody wolnej w warunkach łagodnych, przy niewielkich różnicach temperatur między rdzeniem a powierzchnią. Zmniejsza to naprężenia wewnętrzne i ryzyko pęknięć podczas późniejszego, intensywniejszego suszenia w suszarni.

W komorze drewno spędza wtedy krótszy czas, bo startuje z niższego poziomu wilgotności. Oznacza to:

  • niższe koszty energii,
  • mniejsze przeciążenie instalacji suszarniczej,
  • łagodniejszy reżim temperaturowy, co bywa korzystne np. dla dębu.

Przed wstawieniem do komory stos z przewiewu trzeba jednak starannie przeanalizować: wycofać sztuki z widocznymi pęknięciami, przejrzeć końce i środek pakietu, usunąć przekładki z widoczną pleśnią. W przeciwnym razie suszarnia jedynie „utrwali” istniejące wady, a czasem jeszcze je pogłębi.

Doświadczenie lokalne a uniwersalne zalecenia

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Jak prawidłowo ułożyć stos drewna do suszenia na powietrzu, żeby deski nie pękały?

Aby ograniczyć pękanie, drewno układa się w równy stos na stabilnych podkładach, z zachowaniem prześwitów między warstwami. Deski lub belki leżą zawsze na przekładkach (tzw. sztaplach) o jednakowej grubości, rozstawionych w równych odstępach na całej długości elementów.

Stos powinien być dłuższą osią ustawiony równolegle do dominującego kierunku wiatru. Boki stosu wyrównuje się „na lico”, a przekładki w każdej warstwie układa dokładnie jedna nad drugą, żeby drewno nie wyginało się między punktami podparcia.

Jak długo suszy się drewno w przewiewie i do jakiej wilgotności można je dosuszyć?

Czas suszenia zależy od gatunku, grubości i warunków pogodowych, ale przyjmuje się orientacyjnie od kilku miesięcy (dla cienkiej tarcicy iglastej) do nawet 1–2 lat dla grubych belek z gatunków liściastych. Suszenie w przewiewie jest procesem powolnym, ale delikatnym dla drewna.

W polskim klimacie tradycyjne suszenie „na powietrzu” pozwala zwykle zejść do wilgotności ok. 15–18%. To wystarcza do wielu zastosowań konstrukcyjnych na zewnątrz. Niższą wilgotność, potrzebną np. do mebli wewnętrznych, uzyskuje się później przez dosuszanie w pomieszczeniu lub suszarni.

Dlaczego drewno pęka podczas suszenia i czy można tego uniknąć?

Drewno jest materiałem higroskopijnym i anizotropowym – chłonie i oddaje wodę, a przy tym kurczy się nierówno w różnych kierunkach. Gdy powierzchnia wysycha szybciej niż wnętrze, pojawia się różnica odkształceń i naprężenia. Jeśli przekroczą one wytrzymałość drewna, powstają pęknięcia, najczęściej na końcach desek lub w rdzeniu.

Ryzyko pękania zmniejsza powolne, równomierne suszenie: prawidłowo ułożony stos, zabezpieczone czoła elementów, dobra wentylacja bez „patelni” słonecznej i bez nadmiernego zawilgocenia. Dobrze zorganizowany przewiew pozwala schładzać i osuszać drewno stopniowo, zamiast gwałtownie wysuszać tylko powierzchnię.

Jakie miejsce wybrać pod stos drewna do suszenia na wolnym powietrzu?

Najlepsze będzie miejsce na lekkim wzniesieniu lub przynajmniej nie w zagłębieniu terenu, otwarte na dominujący kierunek wiatrów, ale nie całkowicie odsłonięte na palące słońce. Dobrze, gdy z jednej strony jest umiarkowana osłona, np. budynek, żywopłot lub pas drzew.

Podłoże warto wyrównać i utwardzić żwirem lub tłuczniem, aby woda nie stała pod stosem. Kluczowe jest też uniesienie pierwszej warstwy drewna przynajmniej 15–20 cm nad ziemię, np. na belkach spoczywających na bloczkach betonowych, co chroni dolne deski przed podciąganiem wilgoci z gruntu.

Czy podczas suszenia w przewiewie trzeba zabezpieczać czoła desek i w jaki sposób?

Tak, zabezpieczanie czół (końców desek) jest jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania pęknięć. Przez czoła wilgoć ucieka najszybciej, co tworzy duży gradient wilgotności między końcem a środkiem deski i sprzyja powstawaniu naprężeń.

Do zabezpieczania stosuje się m.in. farby olejne lub gęste akrylowe, rozcieńczony klej stolarski albo specjalne woskowe preparaty do czół. Ważne, aby warstwę ochronną nałożyć możliwie szybko po przetarciu drewna, zanim rozpocznie się intensywne wysychanie końców.

Czy drewno do suszenia na powietrzu trzeba okorować i sortować?

Okorowanie zdecydowanie poprawia jakość suszenia – kora spowalnia odparowywanie wody i stanowi dobre środowisko dla owadów oraz grzybów. Przy dłuższym składowaniu drewno w korze schnie nierównomiernie i zwiększa się ryzyko zgnilizny pod korą, szczególnie u twardszych gatunków liściastych.

Drewno warto też sortować według gatunku i grubości. Osobne stosy lub przynajmniej wyraźnie wydzielone partie dla różnych przekrojów i gatunków sprawiają, że suszenie jest bardziej równomierne, a później łatwiej dobrać elementy o podobnej wilgotności do konkretnego zastosowania.

Wnioski w skrócie

  • Tradycyjne suszenie drewna w przewiewie opiera się na naturalnym ruchu powietrza, bez użycia suszarni, a kluczowa jest prawidłowa konstrukcja stosu zapewniająca równomierne schnięcie.
  • W polskich warunkach suszenie na powietrzu pozwala osiągnąć wilgotność ok. 15–18%, wystarczającą do wielu zastosowań, a dalsze dosuszanie można prowadzić w pomieszczeniach lub suszarniach.
  • Pękanie drewna wynika z nierównomiernego wysychania (szybciej schnie powierzchnia niż rdzeń), co powoduje naprężenia przekraczające wytrzymałość materiału; odpowiednie ułożenie stosu i zabezpieczenie czoła desek ogranicza ten problem.
  • Równo wysuszone drewno jest stabilniejsze wymiarowo, lepiej się obrabia, mniej „pracuje” w gotowej konstrukcji i jest mniej podatne na rozwój grzybów i sinizny.
  • Suszenie w przewiewie jest ekonomiczne i ekologiczne (bez zużycia energii), ale wymaga wiedzy o prawidłowym układaniu stosu, doborze przekładek, zabezpieczeniu czoła i właściwej lokalizacji.
  • Miejsce pod stos powinno zapewniać dobry przepływ powietrza (oś stosu równoległa do kierunku wiatru), umiarkowaną osłonę oraz zadaszenie chroniące przed opadami, które nie blokuje przewiewu.
  • Stos musi być odizolowany od gruntu (minimum 15–20 cm przerwy i przewiew od dołu), a drewno należy sortować według gatunku i grubości, aby uniknąć nierównomiernego schnięcia i odkształceń.